WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-10-29 23:25:08

Kotwica zatopiona

#

Niedzielny wieczór, ponuro na dworze, a w WKK Sport Center pogodnie. W dodatku od początku sezonu. Wygrana z Energa Kotwicą Kołobrzeg dała nam czwarte zwycięstwo u siebie, a piąte w lidze.

Bilans 5-1 po sześciu meczach. Falstart w Krakowie i wyciąganie wniosków z meczu na mecz. Nasz ostatni rywal zawodzi od początku rozgrywek. Ekipa budowana na coś więcej niż druga część tabeli, jak do tej pory wygrała zaledwie jeden mecz. Po czwartkowym zwycięstwie nad drużyną SKK Siedlce, kolejną weryfikacją naszej gry miał był zespół Dawida Mieczkowskiego. Rywal, z którym mogliśmy walczyć jak równy z równym, a my po prostu przejęliśmy kontrolę, narzucając swój styl.

Nie kto inny jak nasz kapitan – Jakub Koelner (23 punkty w tym meczu, 50% za trzy)– otworzył i zakończył pierwszą kwartę celnymi trójkami (27:26). W tym elemencie odblokował się także Kamil Fiedukiewicz po dwóch słabszych występach. - Uznałem, że nie mogę przejmować się tym, gdzie i z kim rywalizuję. Muszę grać w koszykówkę i starać się, żeby zespół wygrywał i żebym mógł mu coś dać. Dzisiaj zacząłem od obrony, siadła też trójka, co dało mi większą pewność siebie i poszło to w dobrą stronę – przyznaje nasz strzelec. Ta odsłona spotkania mogła wydawać się nieco szarpana, stabilizację dawał nam też nasz skrzydłowy – Jakub Patoka. Drugą kwartę rozpoczęliśmy serią 7-0. Goście mieli swoje momenty, jeśli chodzi o rzuty z dystansu i półdystansu, na koniec pierwszej połowy meczu, po której prowadziliśmy 46:42 zdobyli 6 punktów z rzędu i zbliżyli się do nas na cztery „oczka”.

W poprzednich meczach początki trzeciej kwarty nie były dla nas zawsze udane. Tym razem nie pozwoliliśmy sobie na błędy, mając na uwadze fakt, że wynik mógł być na styku. 5 trójek w tej odsłonie spotkania, walka na deskach i rozbijanie defensywy rywali. Wygraliśmy tę partię 31:17 i pokazaliśmy rywalom, że nie pozwolimy na żaden zryw. - Może nie spodziewałem się tak wysokiej wygranej, ale wierzyłem w nią – przyznaje Kamil Fiedukiewicz, który w tym meczu 9 punktów (100% skuteczności za trzy, dwa celne rzuty), miał po jednym bloku, asyście oraz przechwycie. -Wiedziałem, że gramy u siebie. Tu czujemy się bardzo dobrze – jest dobra atmosfera i myślę, że u nas możemy wygrać z każdym. Dziś siadła trójka, stąd taki wynik. Na pewno dobrze wymuszaliśmy faule, ale wszystko wychodziło z dobrej defensywy. Fakt, były momenty, kiedy traciliśmy koncentrację, mimo to graliśmy dobrze i agresywnie w obronie.

47,8% skuteczności z gry, 52,2% zza łuku, wygrana deska (41-35), 12 przechwytów przy 6 rywali, 12 punktów z drugiej szansy (4 gości). W dodatku w tym meczu ławka dała nam 26 punktów – nieco więcej szans niż zazwyczaj dostali także Łukasz Uberna, Michał Kroczak oraz Fryderyk Matusiak. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się także Michał Jędrzejewski (poza zdobytymi 18 punktami, miał 7 asyst, 7 zbiórek, 3 przechwyty).To było spotkanie bez większych nerwów, nie ma co ukrywać. Rywale podjęli z nami walkę w pierwszej połowie, w kolejnej nasz rozpędzający się z każdą minutą pociąg – odjechał. Na horyzoncie stacja Prudnik i walka z miejscową Pogonią, która ma do tej pory bilans 2-4. - W Prudniku na pewno będzie trudny fizycznie mecz. Może być nawet dość brutalnie, ale na pewno pojedziemy bardzo zmotywowani, bo warto podtrzymać dobrą passę – mówi Kamil Fiedukiewicz. Czas pójść za ciosem. Mimo że gramy na wyjeździe, cel się przecież nie zmienia – chcemy wygrywać każdy kolejny mecz.


Weronika Marek

Powiązane artykuły